Każdy rodzic ma jakieś oczekiwania w stosunku do swojego dziecka, a nawet jak mówi, że nie ma, to i tak ma! Nawet jeśli oczekuje, że dziecko będzie grzeczne na urodzinach babci, to to przecież też są już jakieś oczekiwania....
Ja oczywiście jak na zwyczajną mamuśkę przystało też takie oczekiwania mam :) Ale nie są one w stylu: chce, żeby został lekarzem, albo artystą, nie, nie tego chce...zgodnie z moim systemem małych kroków (jeżeli chodzi o postępy i pracę z Gościem) moje oczekiwania też są malutkie, takie malusieńkie :)
Tylko że raz na jakiś czas zachowuje się niestety też jak na zwyczajną mamuśkę przystało, mianowicie: chce się pochwalić umiejętnościami mojej latorośli, chce pokazać innym jaki to on jest fajny...co potrafi...Tak każda mamusia ma w sobie taki wewnętrzny przymus chwalenia się, i dobrze, że go ma, w końcu czym są dzieci, jeśli nie naszą dumą i radością!
No i ten mój przymus wewnętrzny też jest i czasami tak przymusza, że nie daję rady, muszę, po prostu muszę się pochwalić....no i przeważnie nie dość ,że Gościu nie robi tego, czego od niego oczekuję, to jeszcze pojawiają się wtedy wszystkie możliwe zachowania niepożądane.....tak jakby chciał mi powiedzeń: nie ma szans! Sama pokaż jak ładnie umiesz śpiewać!!! :P
Ale mama jak to mama, nie poddaje się, wiadomo, liczy, że pewnego pięknego dnia jej dziecko pokaże co potrafi, a wszystkie jego talenty zostaną ujawnione :) Takim świetnym miejscem, gdzie te nasze oczekiwania mogą zostać spełnione jest występ przedszkolny :) Tak tak, te wszystkie słodkie dzieciaczki recytujące wierszyki, sepleniące przy tym i mylące się co chwilkę (chyba nie ma takiego drugiego miejsca, gdzie błędy innych powodują fale uśmiechów i braw :P) No i te mamusie, z uśmiechem na ustach, z aparatem, płaczące...przyznaję, się bez bicia jestem jedną z nich, też biegam jak opętana, robię zdjęcia, nagrywam, pełne szaleństwo!
Tylko, że ja tak bardzo się różnię od tych uśmiechniętych mamusiek, bo ja czasami na twarzy mam smutek, bo przemknie tam gdzieś cień zwątpienia, cień żalu, sama nie wiem czego...te wszystkie występy, kiedy moje oczekiwania nie zostawały spełnione, kiedy oczekiwałam, że tym razem nie będzie płakał (on płakał), kiedy oczekiwałam, że tym razem nie odpłynie (odpłynął), kiedy oczekiwałam, że tym razem, może nie będzie się stymulował, ruszał rękoma (stymulacje po raz kolejny były). Te moje oczekiwania tak różne od oczekiwań tych zwyczajnych mamusiek... może ja nie jestem jednak jedną z nich? Czy autyzm mnie naznaczył? Może ja tylko próbuje się dopasować tak jak moje dziecko?
Ten mój dzień jednak nadszedł, ten dzień kiedy moje oczekiwania zostały jednak spełnione :) Dzień Matki, występ się zaczyna, wychodzi mój Gościu rozgląda się po sali , zauważa mnie i nie płacze, tylko uczestniczy, tańczy!!!! (nie płacze?! Jak to możliwe, że nie płacze?! Przecież nawet nie oczekiwałam, że będzie spokojny, z tego oczekiwania zrezygnowałam ...). Mało tego mój Gościu tańczy, a przechodząc obok mnie, uśmiecha się do mnie!!! (przecież to niemożliwe, tu jest tylu ludzi, głośna muzyka....!) Ale to co nadeszło potem zwaliło mnie z nóg! Otóż moje dziecko, latorośl moja, ten mój Gościu zaczął śpiewać razem z dziećmi!!!!
A ja co? A ja się popłakałam...może wcale aż tak bardo nie różnię się od zwyczajnych mamusiek, naznaczona czy nie, w końcu jestem mamą, oczekiwania mam, a kiedy one zostają spełnione rozpiera mnie duma i ogromna radość!
To nic, że pewnie mamusie obok mnie widziały tego chłopaka, który dziwnie się kołysze, nie zna wszystkich słów, odpływa, ciągle ziewa, dotyka swoich spodni (część stroju była ze sztucznego lejącego się i zapewne chłodnego materiału...bardzo mu to przeszkadzało), to nic!
Ja widziałam niesamowitego, ciągle walczącego z samym sobą chłopaka, który mimo wszystko pokazał, że potrafi, że się stara, że się nie poddał, że chce być z nami.....Jestem taka dumna :)
Oczekiwania każdy ma inne, jedni większe, drudzy mniejsze, czasami, jeśli obniży się poprzeczkę otrzymuje się więcej niż się oczekiwało...ja poprzeczkę dla Gościa obniżyłam i to była świetna decyzja! Zrobimy to powolutku...małymi kroczkami...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz