środa, 1 maja 2013

Wykonywany zawód

Coś o mnie ...hmm tak siedzę i myślę, coś ciekawego? Coś co wzbudzi zachwyt? Coś co przykuje uwagę? To raczej nie o mnie....

No to może zacznę od tego:
wykonywany zawód...uwielbiam te rubryczki w dokumentach (a dokumenty, papierzyska i druczki to my uwielbiamy, stosy decyzji, przyznanych nam rzeczy, odebranych nam rzeczy, przyznanej nam pomocy, odebranej nam pomocy, zaświadczenia tego i owego.... najważniejsze, że napisane, wydrukowane, dostarczone!) tak te rubryczki wiele o nas mówią...pojawia się student, nauczyciel, sprzedawca...gdzieś na szarym końcu moja ulubiona pozycja "inne" :P No to ja jestem to "inne", no bo co to za zawód, że w domu, że z dziećmi tam siedzi i nic nie robi....no nie robię a co! Mam taką możliwość, mogę nie robić ile mi się podoba!

Wiec wykonuję ten swój zawód "inne" i tak sobie myślę, że może czasami bym chciała jak "normalny" człowiek, tak jakoś pójść i popracować, (a co! też mi wolno!), żeby spełniać się zawodowo, żeby oderwać się od dzieci,  żeby już nie siedzieć, no bo ile można tak nic nie robić? Ale potem sobie myślę, że ten mój wykonywany zawód to nie jest tak w sumie zły, no bo widzę jak moje dzieci się rozwijają, bo Gościu dzięki temu ma pomoc/terapię/pełną opiekę 24/dobę, ma to czego potrzebuje teraz właśnie teraz, nie za 5 lat, nie za 10 kiedy ja będę miała czas, kiedy będę mogła sobie na to pozwolić, właśnie teraz! I ten mój zawód wykonywany, to "inne" daje mi satysfakcję, pewnie trudno w to uwierzyć, bo jak można czuć się usatysfakcjonowanym tym, że nic się nie robi? Przecież  nie pnę się po szczeblach kariery, nie zarabiam pieniędzy, nie doskonalę się zawodowo....gdzie tu miejsce na satysfakcję?.....

Czym dla mnie jest satysfakcja?  Uśmiechem Gościa, gdy widzi coś co mu się podoba, słowem "mama" (chociaż słyszałam je już milion razy, bo Gościu ma już ponad 6 lat i coraz lepiej mówi :)), każdą nową skrzętnie przez miesiące ćwiczoną umiejętnością...
Satysfakcję daje mi każdy dzień, czasami lepszy, czasami gorszy, dzień spędzony z Gościem i Jagódką :)

No to może jeszcze o tym:
w końcu nie tylko jestem mamą, jestem też żoną, przyjaciółką, jestem kobietą! I jak to my kobiety w zwyczaju mamy roztrząsam wszystko na drobne kawałeczki, składam, kombinuję, a potem jeszcze doszukuję się dziury w całym :P Taka właśnie jestem i dobrze mi z tym!

Może nie było ciekawie, nie było zachwycająco, nie przykuło to niczyjej uwagi, ale było o mnie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz