Coraz częściej brak mi czasu. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, ze X lat temu będąc studentką (niewyobrażalne, że byłam kiedyś studentką, a nie mamą!!!) miałam ten sam problem! Nie miałam czasu, żeby się przygotować na kolokwium, brakowało też czasu, żeby napisać prace.....Jak to możliwe, skoro nie robiłam wtedy nic innego, miałam mnóstwo czasu!
Potem był czas ślubu, przeprowadzki, pracy, znowu mało czasu. Przecież nie miałam dzieci! Miałam mnóstwo czasu!
Pojawił się Gościu i wtedy czas przestał istnieć bo wszystko zlewało się w całodobowe przebywanie w półśnie, kiedy to nie możesz się wyspać, ale też i spokojnie posiedzieć, a wszystko co robisz to jedzenie, przebieranie i usypianie dziecka....
Po tym pierwszym etapie szoku, zaczął się kolejny etap, a mianowicie, brak czasu :P No w końcu mam dziecko, to i mało czasu dla siebie! (logiczne przecież!)
I tak sobie narzekałam, że tak mi źle, bo tylko Gościu i Gościu, a ja biedna, nawet nie mam kiedy wyjść gdzieś, odpocząć, ja głupia narzekałam?! To dostałam !
Dostałam w prezencie absolutny pochłaniacz czasu: autyzm. Zaczęło się....lekarze, terapia w ośrodku, w przychodni, w domu, neurolog, psychiatra, znowu terapia, badania, kolejna wizyta i kolejna......Wtedy to sobie myślałam, ale ja byłam głupia! Narzekałam, a miałam tyle czasu, a teraz to już w ogóle, nic dla mnie, wszystko dla Gościa, a ja potrzebuję więcej czasu, więcej spokoju, dla siebie, dla nas....
Kiedy się jednak okazało, że jakoś tak to ogarnęłam (można to ogarnąć :)) i jednak mam czas dla siebie, dla przyjaciół i dla nas, to pojawiła się Jagódka! Teraz to Jagódkę można by nazwać czasopochłaniaczem :) Znowu biegam, łapię (tak tak Jagódka odkryła, że nogi służą do chodzenia :), karmię, przebieram.....i narzekam, że mam mało czasu!
W tym całym moim narzekaniu pojawiła się jednak taka myśl: mimo iż kiedyś tak mało miałam obowiązków, a teraz mam ich znacznie więcej, to jednak tego czasu mi wystarcza, w jakiś magiczny sposób jestem w stanie to ogarnąć. Tak sobie pomyślałam, że chyba ten mój czas się do mnie dostosowuje, poszerza, żeby wtłoczyć w siebie nie tylko moje obowiązki (coraz ich więcej i więcej), ale też jakieś małe chwile wytchnienia, chwile spokoju, chwile dla mnie....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz