Zrobiłam to! O tak zrobiłam! I jak się okazało...zrobiłam to a świat się nie zawalił!!!!
Zacznę od tego, że zrobiłam to po raz pierwszy od...(ktoś mi powiedział, żebym nie przeliczała wszystkiego na lata :P to nie będę! )....no więc pierwszy raz od dłuższego czasu to zrobiłam:P Zrobiłam coś dla siebie, coś więcej dla siebie, coś DUŻEGO zrobiłam! Zostawiłam Jagódkę i Gościa pod opieką Pana J, wsiadłam w autobus i pojechałam w siną dal......pojechałam z ulgą a zarazem z głową pełną myśli w stylu: o Boże! Na pewno Pan J zapomni, że ma Gościowi podać lekarstwo! Na pewno Jagódka tak będzie za mną tęsknić, że będzie ciągle płakać i marudzić!
Nic z tych rzeczy się nie stało (a przecież beze mnie to miała być katastrofa! ) Mało tego Pan J się tak wykazał, że nie dość, że po powrocie zastałam swoje dzieci w jednym kawałku (wiadomo miałam różne wizje tego, co zobaczę jak wrócę :P), to jeszcze do tego pięknie uśmiechnięte i zadowolone!!!
To znaczy, że może wcale nie jestem taka niezbędna w tym naszym rodzinnym kręgu, to tylko mi się wydaje, że jeśli wszystkiego nie dopatrzę, nie skontroluje, nie poprawię, to przestaniemy istnieć !!!
Świat się nie zawalił, dzieci tęskniły owszem, ale to uczucie, które też muszą poznać. Tak szczerze mówiąc to nie tylko ja odpoczęłam od nich, ale też oni ode mnie :) Poradzili sobie beze mnie, a ja ....a ja pomyślałam o sobie, zrobiłam coś całkiem innego, coś pozytywnego, coś MOJEGO! A przede wszystkim naładowałam akumulatory :P Jestem pełna nowej energii, gotowa do działania, do pracy...Zrobiłam coś dla siebie i świat się nie zawalił!
Ewa, i będę powtarzać w kółko...i bardzo dobrze! Miło było się z Tobą spotkać, taką beztroską!!! Oby kolejne takie okazje wydarzyły się szybko:)
OdpowiedzUsuńJa również się cieszę z naszego spotkania :) A kolejny beztroski wypad jest już w planach :)
OdpowiedzUsuń