środa, 26 czerwca 2013

Magiczna pigułka

Oglądałam kiedyś program o autyzmie i podczas oglądania najbardziej w pamięci wyryły mi się słowa pewnej mamy, mamy dziecka z autyzmem, która zapytana, czy chciałaby, żeby jej dziecko było zdrowe, żeby nie miało autyzmu odpowiedziała, że nie...że autyzm jest częścią jej syna, bez niego nie byłby tym, kim teraz jest, a jest wspaniały i takiego go kocha!

Tak sobie zaczęłam myśleć  o tym, co ta pani powiedziała i jakoś ciężko mi to zrozumieć. Ja też uważam, że mój syn jest wspaniały, też bardzo go kocham, ale gdybym mogła zaoszczędzić mu tej ogromnej pracy jaką wykonuje każdego dnia, tego strachu, tych wszystkich problemów, to zrobiłabym to...gdybym mogła to zmienić, to Gościu nie miałby autyzmu...gdybym mogła...

Zastanawiałam się też nad tym, czy gdyby istniała magiczna pigułka, taka malutka pigułka, pigułka  na autyzm, czy gdyby istniała taka pigułka to ta pani podałaby ją swemu synowi? Ja nie mam cienia wątpliwości, że bym to zrobiła!

I teraz nasuwa się pytanie co by było gdyby...Co by było gdybym podała Gościowi magiczną pigułkę i autyzm by zniknął? Tak po prostu już by go nie było? Pewnie Gościu byłby zwyczajnym chłopakiem, który ma kolegów, bije się w szkole i okłamuje rodziców :P Takim zwyczajnym dzieckiem sprawiającym kłopoty, takim zwyczajnym dzieckiem...Tak, gdybym mogła, podałabym Gościowi magiczną pigułkę! Bez wahania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz