sobota, 8 czerwca 2013

Strach

Wyobraźcie sobie, że się boicie....boicie się tak wielu rzeczy, osób, miejsc, że nawet zwykłe wyjście do sklepu  jest dla was ogromnym wyzwaniem! Owszem macie swój azyl, swoje miejsce, gdzie jesteście bezpieczni...ale nie zawsze, bo czasami i tam wkrada się strach....

Nie raz zastanawiałam, się co Gościu czuje, jak mu jest w tym jego świecie, nie raz stwierdzałam, że pewnie dobrze, skoro tam właśnie lubi być! Ale kiedy ten nasz Gościu zaczął więcej przebywać w naszym świecie, a wycieczki do tego swojego zaczął robić bardzo rzadko, to zaczęłam się zastanawiać, jak on się czuje w tym naszym świecie, bo przecież wszystko jest dla niego takie niezrozumiałe, takie inne.

Na początku wydawało mi się, że chyba nie jest tak źle, że sobie radzi, walczymy, idziemy do przodu, komunikujemy się, zaczynamy okazywać sobie uczucia, pojawiają się emocje...no właśnie emocje....to wielka radość, kiedy widzisz, że twoje dziecko okazuje emocje (wreszcie!!! tyle na to czekałam!).

Tylko co zrobić, kiedy widzisz w jego oczach strach? Powiecie to normalne, bo każde dziecko czegoś się boi! Ale co zrobić, jeśli twoje dziecko boi się tak wielu rzeczy, że nie jesteś w stanie ich policzyć?! Co zrobić, gdy boi się wszystkiego, czego nie rozumie! A przecież nie rozumie jeszcze tylu spraw, zachowań, sytuacji....

Wyobraźcie sobie, że boicie się, gdy musicie iść na spotkanie, nawet takie zaplanowane, spotkanie z kimś, kogo znacie...wyobraźcie sobie, że boicie się, gdy ktoś śpiewa wam "sto lat"....wyobraźcie sobie, że boicie się zjeść  opłatek wigilijny....wyobraźcie sobie, że boicie się, wizyty u lekarza....wyobraźcie sobie, że boicie się dźwięku wiertarki...wyobraźcie sobie, że boicie się psów...wyobraźcie sobie, że boicie się jechać windą z innymi osobami...wyobraźcie sobie, że boicie się, gdy sąsiad wchodzi do bloku w tym samym czasie co wy...wyobraźcie sobie, że się boicie...a ten strach towarzyszy wam codziennie, wiele razy w ciągu dnia....

Pewnie się zapytacie skąd to wiem? Skąd wiem, że Gościu się boi? Przecież nie siedzę w jego głowie, nie wiem o czym myśli! Nie wiem tego, ale widzę to w jego oczach...widzę ten strach, gdy coś mu tłumaczę, a on nie jest w stanie tego zrozumieć, widzę ten strach gdy mówię mu, że znowu gdzieś idziemy, że znowu musi ten swój bezpieczny azyl, nasz dom, opuścić...widzę to w jego oczach i jestem bezsilna! I chce mi się płakać i chce mi się krzyczeć! Bo bardzo chciałabym mu pomóc, chciałabym żeby poczuł się bezpieczny!! Chciałabym, a jestem bezsilna...bo wiem, że musi, że musi pokonywać sam siebie, pokonywać swój strach, musi poznawać świat, musi nauczyć się z nami żyć!  Mogę mieć tylko nadzieję, że kiedyś, może już niedługo te jego małe i wielkie "strachy" odejdą...muszę mieć taką nadzieję!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz