Wiecie jak to jest jak dziecko uczy się mówić? Jak nie wiecie to ja wam powiem: JEST ZABAWNIE :P
Np. Dziecko nie zamiast F wymawia H, a wy mu każecie wymówić Fuj...bo wychodzi...wiadomo co wychodzi i trochę się to wydaje zabawne :P Albo te długie słowa np: Hipopotam, a ono mówi hipopopo :) albo takie słodkie: Nieście, w wolnym tłumaczeniu: Nie chce :)
Tak Jagódka też przechodzi obecnie przez ten etap i też zamiast F wymawia H :P
Ale nie o tym chciałam napisać....chciałam o tym, że Młoda się ostatnio wyszkoliła w używaniu słowa: POMOCY. Mogłoby się to wydawać przydatne, np. w sytuacji, gdy okręciła sobie kabelek od słuchawek wokół szyi i zacisnęła...no i zaczęła wołać: POMOCY SIJA (gdyby ktoś nie zrozumiał to :POMOCY SZYJA !!) Przydało się ? Przydało!
Ale co się dzieje jak się tego słowa nadużywa....no zmienia tatuś Jagódce pampersa, a ona woła: POMOCY! Tak sobie woła raz za razem, no bez przesady.....drze się jakby ją ze skóry odzierali! Sąsiedzi pomyślą, że jej coś robimy!!! (a przecież sąsiedzi wiedzą wszystko lepiej!)
Jedziemy na zakupy, zatrzymujemy się na parkingu, otwieramy drzwi, a Jagódka na to: POMOCY!!!!! (dobrze, że ludzi na parkingu mało, może nikt nie usłyszał :P) Jeszcze ktoś policje wezwie, że się nad dzieckiem znęcamy....
No i w końcu jestem przy końcu :P bo to o tym chciałam napisać. Jedziemy sobie naszą trójcą, ja, Gościu i Młoda, autobusem jedziemy oczywiście.... no i Młoda sobie woła na cały autobus: hej, hej, ahoj!! (tak to jest jak się dziecko bajek o piratach naogląda :)) Ja uśmiechnięta, ludzie się uśmiechają, jaka to ona słodka...jak sobie ładnie woła :) Nachylam się nad nią, a ona krzyczy: POMOCY!!!! (Myślę sobie: serio? nawet tutaj?! zlituj się!). Nie, nie zlitowała się, wołała też w sklepie...pod blokiem tez wołała...Nie powiem było tak zabawnie, że hoho...
Chociaż właściwie mogłaby wołać cały czas FUJ....trudno stwierdzić która opcja byłaby lepsza :P
hihi doskonale to znam tylko u nas króluje "ała" :P
OdpowiedzUsuń