poniedziałek, 14 października 2013

co z tą Młodą?

Młoda (zwyczajowo Jagódka) pełna jest niespodzianek (jak to kobieta :P), no i ta nasza Młoda stoi właśnie w pokoju mając na głowie czapkę gościa, w reku dzierżąc chochelkę, drugą ręką przytrzymuje książeczkę, stoi i rządzi! A nie powiem panuje nam dzielnie, nie zawsze sprawiedliwie, ale nie można być wymagającym!

Rządzi, oj rządzi, nie dość, że próbuje przejąć kontrolę, to jeszcze się aktorsko podszkoliła, co oznacza płacz na zawołanie, w celu wywołania pożądanego przez nią współczucia, które z kolei ma na celu....zrobienie przez nas tego, czego ona sobie zażyczy :P

Ale żeby tylko płakała, nie! Ona się uśmiecha tym swoim 5-zębnym uśmiechem aniołka (tak nie byłabym matką gdybym się tymi 5 zębami nie pochwaliła :P), no a jak ona się tak uśmiecha, to aż się ciepło na sercu robi :) no i jak takiej słodkiej dziewczynce odmówić...Mało tego ona daje buziaki, a wybiera sobie takie szczególne momenty, np. jak ja coś fajnego robię, coś fajnego w jej przekonaniu :) np. obieram ziemniaki, albo myję coś w misce, to wtedy ona przychodzi i bach buziak za buziakiem, a nuż mi serce zmięknie i jej pozwolę te ziemniaki powyrzucać, a wodę wylać! Kto wie, siła buziaków jest ogromna :P

Dziadkowi raz zapewniła grad buziaków tylko dlatego, że ją karmił. Wyglądało to tak: łyżka strawy dla Jagódki, buziak dla Dziadka, łyżka strawy dla Jagódki, buziak dla Dziadka...mogłoby to wskazywać, że przez matkę jest głodzona, a jak Dziadek przyjechał, to dziecko wreszcie solidną porcję dostało...

Zresztą takich jedzeniowych sztuczek to Jagódka jest mistrzynią. A zaczęło się od tego, że nauczyła się wołać "DA" (w tłumaczeniu "DAJ"). Bynajmniej nie woła tak, gdy chce, żeby jej dać kaszkę, bądź zupę, bo zwrot ten jest zarezerwowany na jedzenie wyższej kategorii tzn. paluszki, biszkopty, ciastka i co tam mama jeszcze wyczaruje :P No i stoi ta nasza biedna, głodna Młoda przed lodówką (bo na tej lodówce jest tak wysoko umieszczony, specjalny pojemnik na słodycze) no wiec ona tam stoi przed tą lodówką, wołając i żebrząc o chociażby jednego biszkopta, a w całym domu rozlega się "DA, DA, DA".....i ona tak woła i pokazuje i się uśmiecha i płacze i próbuje się wspinać! A robi to tak długo aż cel zostanie osiągnięty, a władza utrzymana :P (na jej nieszczęście coraz częściej mama nie ulega wpływom....twarda jestem, a co!)

Wczoraj tak jakoś wyszło, że całą naszą familią znaleźliśmy się w delikatesach (tam to dopiero Jagódka ma pole do popisu, wszystko co wygląda na jedzenie, bądź jest słodkie, bądź jest kolorowe...czyli wszystko :P wywołuje u niej natychmiastową reakcję, czyli "DA"!) No i tak stoimy przy kasie, a Jagódka woła "DA, DA, DA", po czym Gościu się odzywa: "a mogę już otworzyć?" (otworzyć opakowanie, w celu skonsumowania rogala :P), po czym Młoda woła "DA, DA, DA" , po czym Gościu znowu pyta: "A mogę otworzyć?", słysząc opowiedz odmowną pyta: "A dlaczego?" i wtedy słychać: "DA, DA, DA".....Ludzie ratujcie bo nie wytrzymam!!!!  

Młoda rządzi bezkompromisowo, Młoda rządzi twardo, Młoda rządzi! Ach.... ale za to jaka cudna z niej królowa :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz