Historia zaczyna się od pewniej restauracji....nie nie, czekajcie, historia zaczyna się od ciasta....nie też nie tak, to zacznę od rodzeństwa...
Był sobie pewien chłopak i tenże chłopak postanowił zabrać swoją (ukochaną) siostrę do restauracji, ale w nieoczekiwanym przez nikogo zwrocie akcji, siostra została przez wspomnianego brata oszukana, a rola jaką przyszło jej odegrać w tej wyprawie okazała się ponad jej siły....
Osoby:
Brat - Gościu
Siostra- Jagódka
Restauracja- zaimprowizowana budowla na fundamentach stołu, o wątpliwym wyrazie estetycznym, uwieńczona stertą różnorakich przedmiotów (często niewiadomego pochodzenia) stanowiących wystrój tejże restauracji :P
Gościu powiedział: "a teraz bawimy się w restauracje", co Jagódkę bardzo zainteresowało, chociaż pokuszę się o stwierdzenie, że bardziej zainteresowała ja cała reklamówka piankowych literek, które miały udawać jedzenie ....mogę się mylić :P
A matka zadowolona niezmiernie, w te pędy na łózko i odpoczywa, bo dzieci się bawią, razem, spokojnie, nie zabierają sobie zabawek, nie krzyczą MOJE, no bawią się?!
I tak sobie odpoczywam i słyszę: "Ja będę klientem, a ty kelnerką" (myślę sobie KLIENTEM, jakiego to moje dziecko słownictwa używa..te wszystkie lata pracy, terapii, mamy efekt). Nastąpiła krótka chwila ciszy i Gościu walnął (do kelnerki :P): "Zrób mi ciasto!......Aż mnie zgięło!! Dobrze że jej nie powiedział "Zrób mi ciasto kobieto"!!!!...albo "Przynieś piwo z lodówki kobieto!!!!" (myślę sobie, no to ładnie to ci dopiero słownictwo i jeszcze do tego z niej kelnerkę zrobił, a on to mężczyzna, oczywiście musiał zostać klientem, żeby mu kobieta usługiwała!!!). :P
Tak to sobie myślałam o tym moim chłopaku i już nawet odpoczynek przerwałam, ruszając do boju (moja wewnętrzna feministka zaczęła przygotowywać się do ataku:P), ażeby tak mu wytłumaczyć, że tak się nie mówi, że trzeba ładnie i grzecznie i że panowie, też są kelnerami, a niech się chłopak od małego uczy, że z kobietami, to trzeba ostrożnie :P...kiedy to Gościu zignorowany totalnie przez Jagódkę (myślę, że sytuacja ją przerosła :P) powiedział: "No dobrze, to teraz ja będę kelnerem, a ty bądź klientem" :)...i podając jej na łyżce zestaw piankowych literek zapytał :"Chcesz szarlotkę?" Na co Jagódka zareagowała entuzjazmem i te piankowe literki przeżuwać zaczęła :)
Historia zwyczajna, historia taka sobie, ale widok Gościa karmiącego Jagódkę "szarlotką"...bezcenny :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz